Joom!Fish config error: Default language is inactive!
 
Please check configuration, try to use first active language


Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/pracowniajw.pl/plugins/system/jfrouter.php:300) in /public_html/pracowniajw.pl/plugins/system/jfrouter.php on line 315

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/pracowniajw.pl/plugins/system/jfrouter.php:300) in /public_html/pracowniajw.pl/plugins/system/jfrouter.php on line 316

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/pracowniajw.pl/plugins/system/jfrouter.php:300) in /public_html/pracowniajw.pl/plugins/system/jfrouter.php on line 317
Opis wystroju wnętrza kościoła św.Marcina w Sierakowicach

Opis wystroju wnętrza kościoła św.Marcina w Sierakowicach

There are no translations available.

do pobrania tutaj wersja pdf

Wystrój wnętrza kościoła św. Marcina w Sierakowicach.

Na prośbę Ks. Proboszcza naszej parafii napisałem  kilka uwag o wystroju wnętrza kościoła św. Marcina. Nazywam się Jarosław Wójcik, mieszkam w Sierakowicach i od wielu lat zajmuję się sztuką sakralną.

Na początku należy  podkreślić, że budowa kościoła różni się zasadniczo od budowy teatru lub innego gmachu użyteczności publicznej. Jesteście Państwo skazani na oglądanie nie ukończonych elementów wystroju wnętrza, pozornie nie połączonych logicznie fragmentów, nawarstwiających się  na przestrzeni lat. Napisano poważne opracowania teologiczne dowodzące, że długi proces budowy kształtuje wspólnotę parafialną, która zmierza do określonego celu. Osobiście wolałbym jednak, aby parafianie mogli prześledzić od razu wszystkie wątki estetyczne i teologiczne na przykład w dniu otwarcia. Niestety, nie jest możliwe  ze względów oczywistych, dlatego już na początku proszę o wyrozumiałość i cierpliwość.

Spoglądam na moje półki z książkami i ogarnia mnie przerażenie, ponieważ wiem, że dokładny i rzetelny opis symboliki i znaczeń przedmiotów kultu religijnego zgromadzonych w kościele mógłby zabrać wiele stron, całą książkę z pewnością. Leży przede mną dość gruba pozycja opisująca sposoby przechowywania Najświętszego Sakramentu od pierwszych wieków chrześcijaństwa, aż do naszych czasów. Czy ta wiedza jest na co dzień konieczna? Spoglądam na kolejne pół metra książek poświęconych samemu tylko ołtarzowi. Osobne opracowania dotyczą nastawy ołtarzowej czyli tych wszystkich wielopiętrowych dekoracji, które przez wieki dodawały wizualnego  splendoru miejscu sprawowania Najświętszej Ofiary chrześcijaństwa. Czytałem kiedyś o tym wszystkim, uczyłem się, a teraz moje starania zmierzają do tego, aby każdy element wystroju naszego kościoła był nie tylko ładny, ale miał sens. Osadzony  w tradycji, ale też odpowiadający współczesnej wrażliwości religijnej i estetycznej. Konia z rzędem temu, kto wie jak te wielkie żywioły skrywające się pod niewinnymi słówkami pogodzić. Na przykład: tradycja i współczesna wrażliwość estetyczna ludzi młodych!!! Tak naprawdę budujemy dla następnych pokoleń i trzeba w naszych wysiłkach budowlanych zerkać "za daleki horyzont czasu".  Podsumowując: jeśli uda się nam szczęśliwie ukończyć dekorowanie wnętrza, konieczne będzie napisanie książki z cytatami i odniesieniami historycznymi. Mogłaby to być  lektura dla parafian bardzo pouczająca.  Teraz w czasie trwania prac we wnętrzu niech wystarczy tych kilka uwag.

Jak zapewne Państwo pamiętają, nowy kościół powstał na miejscu drewnianego, przeniesionego i zrekonstruowanego kilkadziesiąt metrów dalej. Podczas rozbudowy obiektów zabytkowych nieuchronnie należy odpowiedzieć sobie na pytanie: w jakim stylu ta nowa część powinna być zbudowana. Upraszając rzecz całą, podążyliśmy drogą akceptowaną w najbardziej cywilizowanych częściach świata. To co nowe, zbudowaliśmy "po nowemu". Od czasu powstania kościoła ceglanego zmienił się nie tylko styl, ale również teologiczne założenia współczesnej duchowości chrześcijańskiej. Sobór Watykański II (1962-65) inaczej zaakcentował wartości od których zależy forma architektoniczna kościoła. Sobór podkreślił wagę wspólnoty. To wierzący chrześcijanie stanowią Mistyczne Ciało Chrystusa. Mówiąc krótko, Kościół to my. Nie budynek ani jakaś instytucja. Kościół to ludzie, a budynki mówiąc w ogromnym uproszczeniu to tylko dach nad ołtarzem i wiernymi zgromadzonymi wokół stołu ołtarzowego w czasie Mszy Świętej. To wszystko. Cała reszta to dodatek. Nawet tabernakulum zaczęto przenosić do bocznej kaplicy lub na boczną ścianę jako miejsce (tylko!) przechowywania Najświętszego Sakramentu dla chorych z zaleceniem, aby wszystkie przemienione hostie spożyć podczas Mszy. Msza stała się najważniejsza. Oczywiście, z czasem podniesiono kwestie potrzeby adoracji Najświętszego Sakramentu i tabernakula zaczęły powracać na centralne miejsce (albo nigdy stamtąd nie zniknęły). Jednak kapłan od lat 60-ch odprawia twarzą do ludzi tworząc z nimi wspólnotę zgromadzoną wokół stołu ołtarzowego. To ideowe zakwestionowanie ważności materialnej budowli jaką jest budynek kościoła uruchomiło na całym świecie próby szukania nowej formy architektonicznej. Między innymi przywoływano idee namiotu. Dachy kościołów  ugięte jak płótna, rozchylone ściany, jakby porozcinane, otwarte korpusy naw wielkich kościołów, skosy... Ruchliwość i jakby tymczasowość mimo zastosowanej cegły, stali i betonu. Architektura zdaje się podkreślać, że to tylko stałe i solidne co wokół ołtarza i w sercach wiernych się dzieje, reszta jest nietrwała i ulotna.

Biały sufit kościoła św. Marcina  dzięki nawiązaniu do formy namiotu  przenosi nas w czasy Abrahama i Mojżesza, którzy spotykali  się z Bogiem w namiocie ustawionym na piaskach pustyni w drodze do ziemi obiecanej. Namiot w którym Abraham gościł wysłanników Boga, namiot który z czasem stał się miejscem przechowywania Arki Przymierza  z kamiennymi płytami  dziesięciorga Przykazań, był widocznym znakiem dla narodu wybranego stałej obecności Boga. Tę obecność symbolizował w dzień obłok, unoszący się nad namiotem, a w nocy słup ognia. Stąd światło które przenika do naszego kościoła jakby  z wysokości z nad sufitu. Namiot jako nietrwałe schronienie stał się również symbolem przemijalności i kruchości ludzkiego życia. Namiot podkreśla  tymczasowość  wszelkich budowli w przeciwieństwie do „ świątyni  i prawdziwego przybytku zbudowanego przez Pana, a nie przez człowieka” (Św. Paweł, List do Hebrajczyków 8,1). Zatem prawdziwym kościołem nie są mury, nawet kamienne, ale wierni zgromadzeni wokół stołu ofiarnego w imię Jezusa Chrystusa.  Właśnie to symbolizuje namiot rozciągnięty ponad naszymi głowami. Tak oto przemawia architektura.

W tym miejscu muszę poczynić kolejną uwagę. Mimo, że nasz biały sufit przypomina już trochę namiot, ale to jeszcze nie koniec. Czeka nas jeszcze zaprojektowanie "zakotwień" i stosownych lin, które będą swoistą ozdobą, ornamentem. Obecne cienkie rureczki łączące sufit ze ścianą są tylko formalną sugestią, zaznaczeniem, że "coś" tu jeszcze będzie. Tak więc namiot jeszcze nie ukończony.....

Wspomniałem o świetle. Oprócz światła naturalnego, którego kąt padania i natężenie ufundował nam architekt i pora dnia, istnieje jeszcze światło sztuczne, którego dostępności  w dzisiejszych czasach grzechem byłoby nie wykorzystać. Jeszcze pięćdziesiąt lat temu, takie iluminacje budynków, czy wręcz całych miast byłby niemożliwe. Obecnie są nie tylko dostępne, ale nawet tanie. Reflektory w naszym kościele mają po 10 wat i zastępują stare 500 watowe. Planuję, aby światła w naszym kościele intensywnie symbolizowały treści ewangeliczne. Pomysłem ramowym jest, aby światło Ducha Świętego przenikało do naszej świątyni jakby z zewnątrz. Jakby chciało do niej wtargnąć. Jakby się wciskało wszystkimi szczelinami. Popatrzmy, tak jest z sufitem. Tak jest z otworami w podłodze wokół kolumn. Tak jest na stopniu pod tabernakulum. Tam czerwone światło przenika od dołu podświetlając gorejący krzew, podkreślając to co  powiedział Bóg do Mojżesza, że wszedł na ziemię świętą. Ta ziemia jakby lawę miała pod chłodną skorupą (to na pewno nie piekło, jak wymyślili co bystrzejsi z nas). Proszę podejść kiedyś bliżej za ołtarz i zobaczyć. Czerwone światło wokół kolumn to konsekwencja tej czerwieni pod tabernakulum. Chciałbym, aby ten blask czerwonego, gorejącego słońca przenikał spoza mozaiki na głównej ścianie. Szczególnie mocno przy tabernakulum i dalej coraz słabiej, do zaniku. Po trosze realizuję historyczny postulat orientowania dawnego prezbiterium ku wschodzącemu słońcu, które było symbolem Jezusa, a kapłan razem z wiernymi był zwrócony ku niemu. Piękny i poetycki postulat, współcześnie już nie respektowany.

Oblicze budzącego się do życia Chrystusa w momencie zmartwychwstania, zrealizowane w technice mozaiki w naszym kościele to moment cudu będącego fundamentem chrześcijaństwa. Jeszcze przed chwilą był martwy tak jak na całunie z Turynu. Z plamami krwi i śladami anatomii. Poprzecierana powierzchnia uwidacznia wątek płótna. Z pojedynczych kresek powstaje obraz. Wszystko to zaobserwować możemy na kopi, którą przytomnie przywiózł z pielgrzymki nasz Ksiądz Proboszcz. Mozaika ukazuje tylko fragment całunu. Twarz pełną życia. Wzrok. Przestrzeń. Kolory stają się coraz bardziej intensywne. Iluzja przedstawienia narasta i zostaje powstrzymana przez strukturę podziałów architektonicznych. Położenie mozaiki na pojedynczych panelach da możliwość umieszczenia czerwonego światła blisko tabernakulum jakby za płótnem całunu, dodatkowo nada ścianie lekkości, sugerując wiszące płótno zasłaniające przestrzeń opisaną w przyszłości przez górny witraż nad mozaiką. Proszę się nie obawiać tych podziałów. To nie kino, nie musimy dążyć do pełnej iluzji i realizmu. Ważna jest struktura całej świątyni, składającej się z poszczególnych części, które jakby spłynęły z przestrzeni, zatrzymały się, tworząc tymczasowy budynek. Niekiedy otwartość na nowość, porzucenie oczywistości,  zaowocuje poszerzeniem granic wrażliwości - nie tylko estetycznej.   Na witrażu ponad mozaiką zaplanowałem Niebieskie Jeruzalem. Opisane w Księdze Apokalipsy jako szczęśliwy koniec dziejów. Witraż utrzymany w niebiesko-kobaltowym kolorze ze złotawymi szczegółami będzie przedstawiał wizję miasta z dwunastoma bramami i tronem Baranka w centrum. To jest ta mistyczna rzeczywistość, którą przesłania płótno całunu (mozaika) będące jakby nietrwałą, czasową zasłoną, którą Zmartwychwstanie Chrystusa unieważni. I tu pojawi sie dużo symboliki światła, które już w błękitnym odcieniu prześwietli pomiędzy panelami tuż pod witrażem. Mozaika wykonywana jest zwykle ze smalty. To szklane kamyczki o łupanej powierzchni tak aby osiągnąć efektowną fakturę. Smaltę produkują Włosi i są dumni z unikatowości swojego wyrobu. Do naszego kościoła stworzyłem oryginalny , może nawet bardziej kunsztowny materiał, który nie tylko występuje w wielu delikatnych odcieniach, ale również w wersji kryjącej i transparentnej. To rodzaj szkła odlewanego w formie żaroodpornej co pozostawia na powierzchni efektowną fakturę. Ciemne i jasne kreski naszej mozaiki układane są na przemian z materiału jasnego kryjącego i ciemniejszego, transparentnego. Dodatki plam złotych również wypalane są w piecu po pokryciu 24 karatowym złotem. Całość mam nadzieję zajaśnieje pełnym blaskiem po ukończeniu i odpowiednim oświetleniu, które uwydatni wszystkie walory materiału. Fotografie ukazujące mozaikę z bliska można obejrzeć na stronie internetowej naszej parafii.

Tak jak wspomniałem "grzechem " byłoby nie wykorzystać sztucznego światła jako elementu estetycznego i symbolicznego. W naszych konfesjonałach pełni też funkcję informacyjną. Lampy wewnątrz konfesjonałów oświetlają odlany w szkle krzyż w czasie kiedy kapłan oczekuje na penitentów. To myśl Księdza Proboszcza, żeby podkreślić obecnością dużego krzyża to, że wierni spowiadają się przede wszystkim Chrystusowi. Nasze konfesjonały zostały wykonane z kilku gatunków drewna. W projekcie uwzględniłem życzenie wiernych, aby przestrzeń spowiedzi została pogłębiona i bardziej osłonięta. Poprawiłem też komfort penitenta oraz spowiednika. Forma konfesjonału nawiązuje do bryły nowej części kościoła. Zastosowane kolory są kontynuacją barw użytych w prezbiterium oraz na chórze. Jedyną dekoracją (choć w tym kontekście słowo to nie jest właściwe) jest krzyż i stuła.

Jeszcze o symbolicznej drodze przez Zmartwychwstanie do Niebieskiego Jeruzalem (Zbawienia). Ta droga od kruchty do ołtarza nazywana jest czasem Droga Królewską. U nas kreślą ją  dwa białe pasy marmuru. W domyśle ona biegnie dalej, poprzez ołtarz (ofiarę Jezusa),  Zmartwychwstanie (mozaika) aż do Niebieskiego Jeruzalem ( Zbawienie). Po drodze jest krzyż stojący przy ołtarzu. Tak zwany krzyż procesyjny. Powinienem go opisać bo jest odrobinę inny. Otóż są dwie tradycje przedstawiania Jezusa na krzyżu. Ikonografia zachodnia, która obrazowała chętniej ból i cierpienie Jezusa oraz  tradycja wschodnia, która nawet na krzyżu widziała Chrystusa bardziej jako Boga i Pana Wszechświata niż umęczonego człowieka. Szeroko rozpostarte ramiona, obejmujące we władanie świat i głowa uniesiona, majestatyczna. Pasyjkę na naszym krzyżu wyrzeźbiłem tak, aby zachować pewną równowagę bo i pierwszy i drugi sposób obrazowania Boga wydał mi się twórczy i dający pretekst do kontemplacji.

Trudno tworzyć sztukę czysto "obiektywną" . Nawet sakralną. Zawsze jest to indywidualna propozycja konkretnego artysty o określonej wrażliwości, talencie i wiedzy. Trudno od tego uciec. Szacunek dla zamawiającego rozumiem tak, że powinienem wykorzystać całą wiedzę i umiejętności jakie nabyłem przez lata studiów i pracy. Nie znam się na samochodach, zwłaszcza nowoczesnych. Wiem, że podobnie  u innych jest z wytworami sztuki. Gdy te dzieła  odbiegają od szablonu w pierwszej chwili mogą budzić nawet niechęć. Kto zna historię sztuki wie, że zawsze tak było. Poza tym każda sztuka "ryzykuje" Kiedyś style trwały po  kilkadziesiąt lat i było jakby trochę łatwiej się przyzwyczaić. Dziś co rusz to nowa propozycja, ale jak tu się nie skusić kiedy ta nowoczesna sztuka jakby lepiej oddaje sens i tajemnicę? No bo jak długo można klepać ze złotej blachy promyki? Ten nowy sposób oddziaływania na widza (wiernych) opisze na przykładzie naszej kruchty. Jak wszyscy wiemy wisi w niej stary piękny krucyfiks. Przyszło mi do głowy, że ten krzyż mógłby rzucać na posadzkę cień, czyli bardzo zniekształcony kształt krzyża tak, aby jeszcze bardziej zwrócić uwagę na wiszącego Jezusa. Wchodząc do kościoła przechodzimy w cieniu krzyża, ale.....no właśnie, nieuchronnie, człowiek wrażliwy i bogobojny wzdryga się . Wie przecież, że nie depcze po krzyżu, ale ten kamienny cień w jakiś sposób tę posadzkę uświęcił....i kręgosłup nam sztywnieje, leciutko, no ale zawsze. Pamiętamy co powiedział Bóg do Mojżesza? Zdejmij sandały, bo jesteś na świętej ziemi. Tę historię mamy już zobrazowaną pod tabernakulum. Sztuka zatem wywołała pewne autentyczne poruszenie, przeżycie. A czy nie oto w sztuce chodzi, aby lekko wybić z codziennej rutyny? Opisany przykład ilustruje jak wyglądają współczesne środki artystycznego wyrazu, które trzeba przyznać, bardzo powolutku wchodzą do naszych kościołów.

Stojąc przed ołtarzem należy wspomnieć, że konsekrowany może być tylko ołtarz kamienny (pierwszy nakaz pochodzi już z VI wieku). Dlatego, aby choć w części spełnić wymagania przepisów liturgicznych w starym drewnianym ołtarzu  kościoła Św. Marcina położona była niewielka kamienna płyta (portatyl) zawierająca relikwie świętego na której odprawiano Mszę Świętą. Mimo przeniesienia drewnianego ołtarza wraz z kościołem w inne miejsce, stary portatyl z relikwiami został umieszczony wewnątrz nowego kamiennego ołtarza dla zachowania duchowej ciągłości wspólnoty parafialnej, ale również z uwagi na tradycję odprawiania Najświętszej Ofiary na grobach męczenników (współcześnie nie jest to już wymóg konieczny). Po ustawieniu kamiennego ołtarza po raz pierwszy w historii parafii będzie można konsekrować ołtarz i budynek kościoła (drewniany oraz ceglany kościół nie był nigdy konsekrowany).

Forma ołtarza w naszych kościołach wywodzi się z jednej strony od ołtarza całopalnego  z drugiej zaś od zwykłego domowego stołu. Kilka tysięcy lat rozwoju formy ołtarza w tradycji judeochrześcijańskiej jest odbiciem zmieniających się form sprawowania obrzędów i rodzaju duchowości. Budując nowy ołtarz do kościoła Św. Marcina starałem się podkreślić siłę wspólnoty parafialnej przez zastosowanie ozdób w formie zespolonych świec symbolizujących pokolenia które odeszły i ich duchową obecność. Świece zapalone każdego dnia na ołtarzu i świece kamienne symbolizują obecność, modlitwę i połączenie wiernych w Mistycznym Ciele Chrystusa - Kościele. Nasz nowy ołtarz, jest twórczym odczytaniem ustaleń ostatniego Soboru Watykańskiego II i  z założenia jako jedyny w parafii Św. Marcina stanowi centrum życia duchowego. W komponowaniu ołtarza zrezygnowano z symboliki liczb. Pionowy rytm ustawionych obok siebie bloków marmuru tworzących świece, nawiązuje formalnie do brewion drewna na ołtarzu całopalnym. Symbolika kolorów tak rozbudowana w tradycji kościoła, ogranicza się do bieli kojarzonej zwyczajowo  z czystością i światłem oraz czerwieni łączonej z ofiarą i cierpieniem. Od strony celebransa, ołtarz nie posiada zdobień. Znajdują się tam słowa Boga wykute w kamieniu, skierowane do Mojżesza, który po raz pierwszy miał łaskę ujrzeć Go w płomieniach gorejącego krzewu: JESTEM KTÓRY JESTEM. Poniżej napisu znajduje się pieczęć odlana z brązu, po odkręceniu której można zobaczyć złożony we wnętrzu ołtarza portatyl, przeniesiony ze starego drewnianego ołtarza. Po dokonaniu konsekracji ołtarza i kościoła, na gładkiej teraz pieczęci zostaną wyrzeźbione informacje o tym doniosłym dla naszej Parafii wydarzeniu. Pieczęć zostanie następnie pozłocona w identycznej technice jaką stosuje się do złocenia kielichów mszalnych. Ołtarz wykonano z białego marmuru Bianco rosa, czerwonego trawertynu Travertino Rosso pochodzących z Iranu. Elementy metalowe odlano w brązie i pozłocono galwanicznie czystym złotem. Oczywista jest symbolika ambony jako łodzi z której kapłan głosi Słowo Boże. Napis na dziobie łodzi brzmi "Na początku było Słowo" Oczywiście można rozwijać filozoficznie i bardzo twórczo powyższe symbole, ale jak wspomniałem trzeba uważać, aby przy dzisiejszej okazji nie powstała pokaźna książka.

Czytając Nowy Testament napotykamy tam wiele płócien, tkanin... zainspirowało mnie to przy projektowaniu chrzcielnicy. Jeśli się przypatrzeć to jej nogi przypominają zwisające z brzegów misy białe płótna. Nie rzeźbiłem ich realistycznie. Są pewną stylizacją, ale czytelną jak sądzę. Na czerepie misy umieściłem trzy złote pierścienie bo wszak chrzcimy w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego...Na dnie misy zastosowałem ten sam czerwony, irański trawertyn jako symbol śmierci. Na podwalinie ołtarza jest symbolem cierpienia, a tu śmierci. Skąd śmierć? W pierwszych wiekach chrześcijaństwa diakon lub biskup chrzcili przez zanurzenie w wodzie w rzece lub specjalnym basenie (nawet w kształcie krzyża). Symbolicznie przytapiano neofitę by ten po wynurzeniu jak noworodek chwytał pierwszy haust powietrza, jakby sie wyrwał szponom śmierci, jakby jej umknął. Umarł, aby żyć. Tak martwe przedmioty mogą i powinny  opowiadać o prawdach wiary i teologii.

Wiele osób pyta gdzie kaszubszczyzna w naszym kościele? Również wiele osób mówi, że mimo kaszubskiej tożsamości nie widzi miejsca na kaszubskie akcenty w świątyni. Osobiście trudno mi sobie wyobrazić nasz kościół bez rodzimych odniesień do duchowej tradycji Kaszubów i ludowych artefaktów. Nie mogłem rozpocząć od haftu kaszubskiego bo jak każdy ludowy haft ma bardzo silnie działanie estetyczne, ale mam upatrzone miejsca i funkcje dla niego. Po prostu przyjdzie czas, że naturalnie i z wdziękiem "wskoczy" na swoje miejsce. Tak sobie myślę, że urządzanie kościołów "tematycznych" jest sprawą trudną i ryzykowną. Dla przykładu kościół morski, hutniczy czy górniczy można łatwo przeładować znaczeniami mniej uniwersalnymi niż Ewangelia. Muszę jednak się przyznać, że od długiego czasu nie opuszcza mnie pomysł na boczne witraże w naszym kościele. Otóż jest technika, która pozwala odciskać litery w roztopionej tafli szkła tak, że można jakby wydrukować całe stronice. Na  przykład Biblii. Litery wielkości około 2-3 centymetrów byłyby czytelne z bliska, ale oglądane  z ławek, stanowiłyby już tylko iskrzący się w słońcu "ornament". Oczywiście można zastosować na każdym oknie dwa, trzy duże, ozdobne  inicjały (trochę na kształt średniowiecznych rękopisów) Cały pomysł polega na tym, że po jednej stronie kościoła byłaby Biblia po polsku, a po drugiej Biblia po Kaszubsku. Zmieściłyby się całe rozdziały. Wierni byliby symbolicznie zamknięci w Świętej Księdze. Takie lekko pokolorowane witraże (całe okna  tekst ) z rytmem poziomych wersetów mogłyby wprowadzić do kościoła spokój i skupienie. Temu samemu celowi służą abstrakcyjne poplamione połacie Całunu - mozaiki. Wzrok wędruje po nich bez końca, sprzyjając modlitwie i skupieniu.

Obecnie jestem w trakcie projektowania nowych ławek. Przybędzie obraz świętej Siostry Faustyny wraz z relikwiarzem ze złotym cytatem z "Dzienniczka":  "...miej miłosierdzie dla nas i całego świata". Napis podobny w formie jak na drzwiczkach relikwiarza Jana Pawła II gdzie umieściłem daty wszystkich pielgrzymek do Polski i zawołanie "TOTUS TUUS".

Czeka nas uzupełnienie reflektorów oświetlających i korekta oświetlenia, bo te które są świecą nieco chaotycznie. To po ukończeniu mozaiki i jej oświetlenia. Za jakiś czas zostaną zastąpione nowymi, plastikowe klosze lamp wiszących. Póki co dzielnie wypełniają swoją misję....

Projektuję również stacje drogi krzyżowej. To pełna dramatyzmu opowieść o ostatnich chwilach Jezusa powinna być zaprojektowana w zgodzie ze stylem kościoła i otwierać nieustannie pole do nowych interpretacji ważnych dla naszego współczesnego życia. Wkrótce zaprojektuję schody przy wszystkich wejściach do kościoła. Otwarcie kościoła na wszystkie strony świata to nie tylko wygoda, ale również kolejny symbol Wspólnoty zmierzającej do Stołu Pańskiego z każdego zakątka parafii.

Ogromnym nakładem sił i środków została wyremontowana stara część kościoła. Pewnie na opisy techniczne przyjdzie jeszcze czas (strych, stare drewno, odgrzybianie, ocieplanie). Zastosowaliśmy tam warstwowy sposób malowania. Żeby uzyskać głębie koloru imitującego stare drewno nakładaliśmy czasem trzy, cztery warstwy półkryjących lakierów. Taka malatura im starsza tym lepiej będzie wyglądać.

Na koniec chciałbym wyrazić wdzięczność Księdzu Proboszczowi za wolę kontynuowania prac nad wystrojem wnętrz zgodny z ustalonym programem i w jednorodnym stylu, który jak sądzę po wielu rozmowach z parafianami, Państwu odpowiada. Próbuję od samego początku kościoła nie przeładować i nie "zagracić". Ograniczam kolory i formy, ponieważ wiem, że i tak po ukończeniu prac, kościół wyda się bogaty. Sugestie wiernych co do rozwieszenia kryształowych żyrandoli, choć podyktowane radością współtworzenia wspólnej świątyni, chyba nie były trafione. Proszę wybaczyć, że często upieram się przy swoim zdaniu. Niech mnie usprawiedliwi to, że choćby coś nie było do końca trafione to jednak "spod jednej" ręki wyda się wkomponowane w całość. Mamy przecież w pamięci świątynie gdzie co pół roku zmienia się koncepcja i ogólne założenie, a parafianie, często w dobrej wierze dokonują fundacji bez uwzględnienia całości. Od wielu lat rozmawiamy z Księdzem Proboszczem o wystroju wnętrza i programie ikonograficznym naszego kościoła. Cieszę się, że często mamy podobne spojrzenie na sztukę sakralną, co ułatwia pracę.

Korzystając z okazji Życzę wszystkim Wesołych i zdrowych Świąt. Religia i Sztuka podobnie poszukują Prawdy. Niech to poszukiwanie powiększa naszą wrażliwość na świat i na ludzi. W dziedzinie sztuki, na drodze tych poszukiwań, odnajduję osobiście wiele radości. Pragnę życzyć nie tylko Państwu, ale i sobie, aby ta radość była naszym wspólnym udziałem.

 

Adres

Pracownia Plastyczna Jarosława Wójcika
83-340 Sierakowice
ul. Kartuska 1G/2
tel. 697 00 90 70

 

Copyright 2010 r. Jarosław Wójcik
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

e-mail...

 

Ta witryna używa plików cookie.
Więcej informacji o używanych plikach cookie, ich zastosowaniu i sposobie modyfikacji,
akceptacji plików cookie, można znaleźć tutaj